DZIŚ POLECAMY:

Przystanek Bieszczady. Bez Cenzury

31.00

OSTATNIO DODANE:

Z Psalmami w góry

19.00
Cena:30.00

Dzikie pola socjalizmu czyli Kowbojskie Bieszczady

Nowości|Oferta

Po raz pierwszy informacja o „kowbojach w Bieszczadach" pojawiła się w 1957 r. To właśnie ona zapoczątkowała tworzenie mitu kowbojskich Bieszczadów, który ugruntował się w świadomości społecznej w 1959 r., kiedy na ekrany kin wszedł pierwszy polski western „Rancho Texas" i jednocześnie tygodnik „Dookoła świata" ogłosił nabór na bieszczadzkich kowboi, którzy mieli wypasać stado tysiąca krów. Film cieszył się dużą popularnością. Kartę kandydata na bieszczadzkiego kowboja zamieszczoną w tygodniku wypełniło i przesłało do redakcji 3136 osób. W tamtym czasie kowbojem wydawał się być każdy, kto tylko potrafił dosiąść konia, choćby i pociągowego wałacha. Nikt nikogo nie uczył jazdy konnej, a kandydat na kowboja tyle razy spadał z konia, aż nauczył się na nim siedzieć. Wszelako władza miała inne, niekowbojskie, oczekiwania wobec Bieszczadów. Próbowała tutaj na różne sposoby tworzyć doświadczalne poletka socjalizmu, a to przy pomocy dobrowolnych i przymusowych osadników, komunistów greckich, więźniów i wreszcie wojska. Ostatecznie jednak zawładnęli nimi turyści i na znacznych połaciach wtórnie zdziczała przyroda. Wrócili też kowboje, ale nie tacy romantyczni jak dawniej, bo dzisiaj siedzenie na grzbiecie konia jest jedną z form wypoczynku, a nie młodzieńczą przygodą.